Jak segregować śmieci?

Karton po mleku to papier czy tworzywo sztuczne? Gdzie wyrzucać zużyte waciki? Kiedy nie wolno wrzucać papieru do pojemnika na makulaturę? Polacy chcą segregować śmieci, ale nie zawsze wiedzą, jak to zrobić. Gazeta.pl zapytała o to Dominika Dobrowolskiego, specjalistą do spraw recyklingu. Dołączamy obrazek, który można sobie wydrukować i powiesić w kuchni, by łatwiej zapamiętać.


Selektywna zbiórka musi obejmować co najmniej trzy grupy odpadów: 

Pierwsza grupa - to opakowania, czyli tworzywa, metale, papier i szkło.

Druga grupa - to odpady zmieszane, czyli organiczne i to wszystko, co nie podlega selektywnej zbiórce.

Trzecia grupa - to odpady niebezpieczne, które muszą być zbierane osobno. To na przykład leki, baterie, sprzęt elektroniczny. Odpady niebezpieczne nie będą odbierane przez gminę, to konsument będzie musiał zanosić je do wskazanych punktów zbiórki.

Segregacja będzie od lipca wyglądała tak, jak gminy to uregulują. Mieszkaniec Warszawy będzie więc segregował śmieci inaczej niż mieszkaniec Wrocławia. Po wprowadzeniu nowej ustawy gminy stały się właścicielem odpadów. Mogą zorganizować selektywną zbiórkę według swoich pomysłów. Ważne, żeby była efektywna. Różnice między poszczególnymi gminami mogą być spore. Jeśli mieszkańcy jeszcze nie dostali takich informacji, mogą sami zapytać w urzędzie gminy, jaki system będzie obowiązywał. - Gminy będą co pewien czas ogłaszać tzw. zbiórkę wielkogabarytową, To dotyczy sprzętu elektronicznego np. pralek, kuchenek mikrofalowych itp. 

Niezależnie od tego, na ile części dzielimy odpady, duże wątpliwości budzi też kwestia mycia opakowań przed wyrzuceniem. Ma to sens? Czy może to tylko marnowanie wody?

- Prawo tego nie wymaga. Trzeba się kierować zdrowym rozsądkiem. Jeśli śmieci odbierane są rzadko, a jest gorąco, to wiadomo, że lepiej jest umyć część opakowań, bo wszystko łatwo się psuje i zaczyna śmierdzieć. Odpady i tak są myte przed przetworzeniem, więc my już nie musimy się tym zajmować.

Czym są na przykład opakowania po mleku czy sokach? To papier czy tworzywo sztuczne?

- Takie kartony wrzucamy do pojemników z tworzywem sztucznym i metalami. Taki karton zawiera 75 proc. celulozy, więc wiele osób mogłoby go uznać za papier. Ale zawiera też 20 proc. polietylenu i 5 proc. aluminium. I dlatego jest zakwalifikowany do zbiórki z tworzywami i metalami. Technologia pozwala na pełne odzyskanie tych składników.

Czy ze szklanych butelek trzeba przed wyrzuceniem usuwać inne elementy, np. papierową etykietę, metalową nakrętkę czy plastikowy dozownik?

- Jeżeli oddzielenie tych elementów nie sprawia nam problemu, na pewno lepiej je zdjąć. Tak samo jak warto odkręcać słoiki przed wyrzuceniem. To ułatwia dalszy proces recyklingu. Ale pamiętajmy: w domu robimy tylko wstępną segregację, wszystkie odpady są sortowane i oczyszczane jeszcze kilkakrotnie na kolejnych etapach. Szkło jest segregowane według kolorów, ale też spala się elementy papierowe i z tworzywa. Części metalowe są wychwytywane przez elektromagnesy. 

Rozumiem, że to samo dotyczy metalowych zszywek do papieru?

- Lepiej je usunąć, ale jeśli to problem, i tak zostaną odzyskane.

Co zrobić z butelkami po olejach, rozpuszczalnikach, żrących substancjach? Traktujemy je jak zwykłe opakowania z tworzywa czy jak odpady niebezpieczne?

- Często nie wiemy, że tego rodzaju opakowania są objęte kaucją. To znaczy, że kupując np. środek ochrony roślin, możemy oddać puste opakowanie w sklepie. Informację o kaucji znajdziemy na paragonie. W przypadku butelek bez kaucji wyrzucamy je razem z innymi opakowaniami z tworzywa sztucznego.

Gdzie powinniśmy wyrzucać opakowania po gotowych daniach, które składają się ze styropianowej tacki i folii? To bardzo popularny typ odpadów, a wiele osób nie wie, jak go zakwalifikować.

- Trzeba je wrzucić do pojemnika na tworzywa sztuczne.

A jak powinniśmy traktować zużyte ręczniki papierowe?

- Z papierem jest pewien kłopot, bo selekcjonując go, trzeba bardzo dbać o jakość. To oznacza, że nie można do pojemnika wrzucać papieru mocno zanieczyszczonego czy mokrego. Jeśli ręczniki są mokre, zatłuszczone, pobrudzone farbą, to trzeba wyrzucać je razem z odpadami organicznymi. To samo dotyczy innych silnie zabrudzonych opakowań papierowych i kartonowych.

Zostało nam jeszcze kilka bardzo specyficznych produktów, o które też pytają nasi czytelnicy... Gdzie wyrzucać gąbki do mycia?

- To są tworzywa sztuczne.

Kalka kreślarska?

- Też tworzywa.

Co powinniśmy robić z drobnymi sprzętami elektronicznymi, np. małymi słuchawkami do telefonu? Koniecznie trzeba oddawać do punktu zbiórki?

- Wszystkie tego rodzaj urządzenia, niezależnie od ich wielkości, to odpady niebezpieczne i muszą być oddzielane od innych śmieci. Nawet najmniejszej baterii od zegarka nie wolno wyrzucać do śmieci komunalnych. Kara za złą segregację takich odpadów to nawet 5 tysięcy złotych.

A co z różnego rodzaju odpadami higienicznymi: wacikami, pieluchami, podpaskami?

- Tego się nie segreguje. Tego rodzaju rzeczy powinny być zbierane razem z odpadami zmieszanymi. Takie produkty są później utylizowane. Niestety, najlepiej utylizuje się je w spalarniach.

Tymczasem wiele osób robi błąd, wrzucając je do pojemników na papier. Choć chcą dobrze, to efekt jest dokładnie odwrotny. W ten sposób można całą zawartość pojemnika zanieczyścić tak, że nie będzie się już nadawać do recyklingu.

Jeśli już jesteśmy przy błędnym segregowaniu... Jakie błędy najczęściej popełniamy?

- Przede wszystkim w ogóle nie segregujemy śmieci. Po prostu prawo w tym zakresie nie jest respektowane. Bardzo dużym problemem jest też wrzucanie odpadów organicznych do posegregowanych śmieci. Do pojemników surowcowych często trafiają odpady organiczne. Jeszcze gorzej, jak do śmieci zmieszanych trafiają odpady niebezpieczne. Wystarczy bateria w tonie materiałów organicznych i stają się one toksyczne, nie można ich już kompostować. Nawet jeśli sto osób segreguje, to jedna może wszystko zepsuć.

Więcej na ten temat przeczytaj w  Gazecie.pl

Sortowanie to jedna z pięciu wytycznych Unii Europejskiej, które wskazują, jak powinniśmy postępować z odpadami. To tak zwana zasada 5 R: reduce (ograniczaj), reuse (wykorzystuj ponownie), recycle (segreguj i przekazuj do recyklingu), recover (odzyskuj) i renew (odnawiaj). Zgodnie z nową polityką UE to właśnie to ostatnie R, czyli renew, powinno być na pierwszym miejscu. Powinniśmy korzystać tylko z takich materiałów, które można odnowić. Nieodnawialne są na przykład opakowania metalowe, dlatego warto je zastępować materiałami z papieru, które można ponownie wyprodukować w oparciu o nowe lasy, które się zasadzi. To oczywiście nie oznacza, że mamy nie przejmować się segregowaniem.

 

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (1 głos)
Dodaj do

No i z nami też tak

No i z nami też tak trzeba.

Lecz kto egzekwuje cokolwiek? Zakaz rozmowy przez komórkę w trakcie jazdy samochodem istnieje już od kilku lat. I co? Nadal się gada jedną ręką trzymając kierownicę, a drugą - komórkę. Nawet w centrum miasta, na głównych skrzyżowaniach, całkiem bezczelnie. Gdzie policja? Gdzie straż miejska?

Kupy swojego pupila należy uprzątnąć. Jak wielu to robi? Kto tego pilnuje?

Nie należy śmiecić. Czy kogoś to obchodzi?

Do kubłów w głównym śmietniku nie powinny lądować papiery, szkło, plastikowe butelki. Obok wystawiono specjalne kontenery. Czy ktoś odważa się zwrócić uwagę wyrzucającym wszystko w jednym, zresztą cieniuteńkim, byle jakim worku foliowym?

Czy obywatele pilnują się nawzajem? Nie, bo z minionych czasów pokutuje umiłowanie sabotowania wszystkiego: przepisów, zakazów i chojrakowanie: "Patrzcie, jaki ze mnie gieroj!" Dlatego nasze społeczeństwo trzeba wychować od nowa. I nie ma lepszej metody, jak opornych przetrzepać po kieszeni. Niestety.

tak. szantaż...w Szwajcarii

tak. szantaż...

w Szwajcarii także... Otóż ja płacę za każdy worek wyrzucony. Każdy jeden. Oprócz podatku za infrastrukturę, płacę tyle ile wyrzucę.  Worek jest specjalny. a nie byle jaki. Tylko taki śmieciarze zabiorą. Jeden worek  35 litrowy kosztuje prawie 3 fr.

co do  tzw. koszyka odpowiada 3 złotym.  Jeśli wiesz, że wywalsz do śmietnika 3 zł. to oczywiście segregujesz tak, aby ten worek jak najlepiej zapełnić, a puszki , szkło, Pet, kartony, gazety, składać tam gdzie ich miejsce bez opłat dodatkowych.

Jeśli w worku znajdzie się bateria, dedektyw dojdzie  skąd i od kogo ona pochodzi. Kara = kilkaset fr.    Elektroniczny złom, farby, lekarstwa, także są wyłączone z "pomarańczowego " worka.

Czy to jest szantaż ?  nie myślę. To twardy sposób "wychowania" świadomego społeczeństwa, biciem go po kieszeni.

"Wszyscy mają w tym interes-

"Wszyscy mają w tym interes- zarobek, albo oszczędności.. "  To stwierdzenie dotyczy Szwajcarii, bo w Polsce wraz z wprowadzeniem ustawy o segregacji śmieci opłaty za wywóz śmieci wzrosły przeszło 100 % ... nie dość, że trzeba segregować to jeszcze wyższe opłaty.... i klauzula, że jak nie będziesz segregować to ta wyższa opłata wzrośnie dodatkowo o 100 %. Szantaż urzędniczy! 

Zgadzam się

A ja powiedziałabym, że to ostatnie jest najistotniejsze: wewnętrzna dyscyplina i świadomość obywateli. Bez nich nic się nie da zrobić.

Szwajcarzy są Mistrzami

Szwajcarzy są Mistrzami świata w segregacji śmieci oraz w odzyskiwaniu z nich surowców.

96% opakowań szklanych wraca do kontenerów. 97% opakowań PET.  O makulaturze i zbieraniu kartonów i kompostu nawet nie wspominam , gdyż jest oczywista i doskonale zorganizowana. Wszyscy mają w tym interes- zarobek, albo oszczędności.. A to ważne.  Ważne jest też to, że ludzie są zdyscyplinowani i uświadomieni.

Pozdrawiam B.

Pani Jolanto

Zauważyła Pani coś bardzo istotnego, a ja to wytłuszczę: (...) nie było zainteresowania. Podejrzewam, że zrobiono z nami to, co koloniści zrobili z Afryką.

20 lat niepodległości już minęło jak z bicza trzasnął, a my ciągle nie potrafimy znaleźć się w nowej rzeczywistości i nadal jesteśmy straszliwie bezradni i bezwolni. Rozbiory oraz sowiecki "socjalizm" oduczyły nas samodzielności, więc ciągle uważamy, że to KTOŚ musi zadecydować i wręcz palcem pokazać, co jest do zrobienia. A najlepiej żeby ten KTOŚ zrobił to sam bez nas dla nas. Efekt jest taki, że koniunkturę wykorzystują spryciarze, mnożący się urzędnicy oraz rządzący, którzy bardzo mi przypominają np. somalijskich kacyków.   

Oczywiście, przerysowałam, lecz czy aby naprawdę? Biurokracja kwitnie i rozwija się, każdy urzędnik jest panem, do którego podchodzić trzeba na zgiętych kolanach, jak tego uczył Laskowik w skeczu "Za warzywniakiem". Władza jest dumna z siebie i obrasta w tłuszcz, gdy obywatele chudną w tempie wskazującym na ciężki stan chorobowy Państwa w ogóle.

Nie było zainteresowania, bo wymagałoby podniesienia siądźki z wygodnego fotela, wyjścia w teren dla zlustrowania problemu, wykonania mnóstwa telefonów, stawienia czoła oportunistom itp., itd. Czy nie lepiej pozostać biernym i niezainteresowanym? Nigdzie nie trzeba iść, nikogo do niczego nie trzeba przekonywać, oczami nie świecić, ciepłej posadki nie narażać. Bo ile zarabia urzędnik? Czy w obliczu tej gaży nie warto być potulną owieczką i bez wstrząsów dotrwać do "zasłużonej", bynajmniej nie chudziutkiej emeryturki?

problem w wieżowcach

Zastanawiałam się, jak rozwiązać problem segregacji odpadów w wieżowcach. Mam kilka pomysłów, tyle że wymagaja trochę pracy, no i nakładów pieniężnych, (które oczyiwście zwrócą się w ostatecznym rozrachunku)  na wdrożenie. Zaproponowałam rozwiązanie spółdzielni mieszkaniowej, ale nie było zainteresowania.

Zgadzam się

Zgadzam się, że problemy ekonomiczne nie sprzyjają luksusowi. To zjawisko również obserwowałam w swoich podróżach. Wysokie kary pieniężne także nie są dobrym wychowawcą. Raczej należy stworzyć warunki, w których obywatel będzie czuł się komfortowo. To świetnie pokazały nasze publiczne toalety, których ohyda jeszcze w latach 80-tych wydawała się być nie do pokonania. A dzisiaj, proszę! - można korzystać z nich z przyjemnością. 

Mam nadzieję, że w końcu uporamy się i ze śmieciowym problemem. Póki co, proponuję rzucić okiem na pouczający i jednocześnie zabawny tekst Barbary Romer-Kukulskiej.

Pozdrawiam.

Nie bez powodu ( un ventard )

Batalia o śmietniki trwa u mnie już od kilku miesięcy, przydzielone do poszczegółnych bloków, domków, ogrodzone, pozamykane. Żeby nauczyć i przyzwyczaić mieszkańców do dokładnej segregacji odpadów powstawiano odpowiednie pojemniki. Cóż, życie pokazuje jak naprawdę to wygląda... Pomimo tego, że przy pełnej segregacji opłaty za wywóz nieczystości mają być niższe a kary za nieprzestrzeganie jej wysokie. Cały ten procder pozostawia sobie wiele do życzenia. Prowadzę wędrowny tryb życia i bywam w wielu miejscach kraju, więc widzę prawdziwy obraz tego problemu. To ja prowadziłem ponad trzyletnią batalię z jedną z Podlaskich firm zajmującą się wywozem i utylizacją nieczystości, więc mam na tego rodzaju problemy jako takie spojrzenie, a nawet jestem wyczulony. Aczkolwiek do ideałów nie należę, więc poczekajmy na to, co od lipca pokaże nam życie...

Vouloir, c’est pouvoir

Antoni, wybacz, lecz Twoja uwaga sugeruje nie najlepsze nasze narodowe cechy: krótkowzroczność, lekkomyślność, bałaganiarstwo, flejtuchostwo i na dokładkę - bezmyślny oportunizm typu "tak bo tak" oraz umiłowanie fredrowskiego "wolność Tomku w swoim domku" w rozumieniu przez Fredrę: wolno ci Tomku robić co chcesz w swoim domku.

Ja segreguję bardzo dokładnie: osobny pojemnik (2 l) na organiczne odpady stoi w kącie zlewozmywaka, papier jest segregowany podwójnie: twarde, błyszczące papiery osobno na makulaturę, a papiery normalne do podpałki w kominku. Plastikowe butelki pozbawiam etykiet (tak też postępuję z puszkami po  konserwach), przepłukane i zgniecione lądują w worku, który stoi w garażu. Do niego też wrzucam szkło pozbawione nakrętek. Przy opróżnianiu tego worka łatwo jest wybrać plastik osobno i szkło osobno. Metale wyrzucam do zgrabnej 'szopki' w pobliżu furtki, by złomiarzom łatwo było je wybrać. Worki foliowe i kartonowe pudełka wyłożone plastikiem lub staniolem np. po mleku czy koncentracie pomidorowym przeznaczam do utylizacji. Zużyte baterie zabieram ze sobą do sklepu i tam wrzucam do pojemnika specjalnie w tym celu wystawionego lub po prostu oddaję sprzedawczyni. Sklepy mają obowiązek je przyjmować.

I nie mam z tym wszystkim kłopotu, wręcz przeciwnie, bardzo niekomfortowo się czuję, kiedy muszę coś wrzucić nie tam, gdzie nie powinno się znaleźć. Ale to ma miejsce w obcych domach, w których wszystko ląduje w jednym kuble pod zlewozmywakiem. Obrzydliwość! Nic dziwnego, że WC jest bardziej czyste niźli najczystsza kuchnia.

Czy sposób na oszczędzanie wody też mam opisać???

Vouloir, c’est pouvoir.

Pod szyldem segregacja śmieci

Pod szyldem segregacja śmieci kryje się prawdziwe "ELDORADO" dla firm zajmujących się wywozem nieczystości. Za błędy przy sortowaniu będą nakładane wysokie kary pieniężne i kto za to zapłaci? Nie wyobrażam sobie żeby ktoś w domu trzymał kilka pojemników na odpady i tam je odrazu sortował. Wystarczy, że do pjemnika zewnętrznego z odpadami organicznymi wrzuci ktoś reklamówkę, kara - 500 zł Resztę dopowiedzmy sobie sami. Ktoś specjalnie tak stworzył ten system żeby zbijać na tym majątek. Sortowanie i owszem, ale niech to ma ręce i nogi a nie tak jak w naszym systemie pseudo prawnym, gdzie na zwykłego śmiertelnika czychają pułapki. Pułapki, za które trzeba będzie słono zapłacić.

Newsroom wyprzedził mnie-;)

Newsroom wyprzedził mnie-;) Właśnie kończyłam identyczny temat.

W tej całej naszej (polskiej) kampanii na rzecz inteligentnego segregowania śmieci nie rozumiem kilku rzeczy: przecież plastik plastikowi nie jest równy i wrzucanie wszystkich rodzajów do jednego kubła wymusza stworzenie etatu segregatora. Poza tym idealnie by było zdjąć papierowe nalepki, zanim do kontenera wrzuci się zużytą plastikową butelkę. Zupełnie nieekonomiczym jest mieszanie wszelkiego rodzaju szkła, bowiem szkło kolorowe jest dużo droższe, zawiera metale i powinno być składowane osobno. Szwajcarzy na szkło wystawiają kilka kontenerów, każdy zaopatrzony w osobny napis: 'szkło białe', 'szkło zielone', 'szkło brązowe'. Pod zlewozmywakiem znajomej w Salzburgu stoi kilka ściśle do siebie dopasowanych pojemników przeznaczonych każdy na co innego, a miedzy nimi wkomponowano małe pojemniczki: osobno na kapsle z butelek, osobno na zużyte baterie. Odpady organiczne wyrzucane są na kompost. W mieście wrzuca się je do specjalnego kubła (jak u nas), skąd śmieciara wywozi na wielki, wspólny kompostownik bez fruwających papierów, szmat, foliowych worków, puszek ani innych nieorganicznych elementów. Odpady tzw. różne, czyli stanowiące komponent różnych materiałów (m.in. pampersy), wywożone są do utylizacji.

No i co najważniejsze - mieszkańcy przestrzegają reguł sortowania już na poziomie gospodarstwa domowego. Nikt nie tylko nie wyrzuci opakowania bez zdjęcia z niego papierowej etykiety, ale i bez uprzedniego umycia.