view counter

Lili Szarota i jej robota...

 


 

                                                                               Lili Szarota znów  kręci gniota,

                                                                               bo  opuścił ją  jasny Anioł Stróż.

                                                                               Bez niego całkiem straciła rozum…

                        Bez niego  ani rusz!

                                                                      A. Żuk

 

 

Lilianna Szarota była aktorką.  Mierną aktorką.  O takich aktorach jak ona mówi się, że to „drewno” bez większego talentu i osobowości scenicznej…Historia, którą pragnę się podzielić jest tragikomiczna….. Nie wiem czy bardziej komiczna czy bardziej tragiczna, jakkolwiek by było,  kto zechce przeczytać  historię sprytnej, ale zarazem głupiej Lili niech przygotuje chusteczki…………..

Lilianna ponad wszystko pragnęła kreacji artystycznej.  Chciała być zawodową aktorką. W liceum uczęszczała na zajęcia teatralne. Matka Lilianny dopingowała ją w planach życiowych. Ojciec zdecydowanie mniej….Jednak w domu rodzinnym to Matka rządziła i obie postawiły na swoim! Lili po maturze zdała do renomowanej  łódzkiej filmówki i wyprowadziła się z niedużej  miejscowości do miasta Łodzi.   Nie była szczególnie piękna. Miała małe oczka, za wysokie czoło, trzy włoski na krzyż, chłodne  spojrzenie i bardzo zimne nordyckie rysy twarzy…..  Za to posiadała cudowne ciało! Była piekielnie zgrabna i miała fantastyczny biust. Prawdopodobnie dzięki tym walorom i dzięki temu, że ładnie „potrafiła się nosić” zdała do szkoły filmowej za pierwszym razem. W komisji egzaminacyjnej zasiadali sami mężczyźni….

Reżyserzy zafascynowani jej ciałem zaczęli ją angażować.  Grała sporo. Brała co popadnie…. Przyjmowała propozycje i nie zastanawiała się nad tym, że w zasadzie są to miernej klasy ”gnioty”,  których teraz nawet nie warto wspominać…… Zresztą nawet w tych ”tworach”, była tylko tłem dla bardziej zdolnych i wyrazistych aktorów i aktorek. Jednak posiadała pełnię wiary, że jeszcze wszystko przed nią…..  Najważniejsze, że miała pracę, zdobywała popularność i została zauważona. Grała także w jednym z  łódzkich teatrów, ale została zwolniona po  półtora roku….

Mijały lata, a Lili  nadal dostawała nieduże role, mało atrakcyjne. Zaczęła zastanawiać się dlaczego? Gdzie tkwi przyczyna?. Sama nie dostrzegała u siebie braku talentu. Była pewna, że robi wszystko jak najlepiej! W ogóle Lili sprawiała wrażenie osoby „lekko” oderwanej od rzeczywistości….Za to była przeświadczona o swojej własnej doskonałości i niebanalności! To nie podobało się  koleżankom. Nie była przez nie lubiana, ale prawdę mówiąc miała to gdzieś….. Nigdy nie ceniła kobiet.   Wolała towarzystwo mężczyzn….  Nie mogła pojąć dlaczego dziewczyny z branży dostawały propozycje ciekawsze,  wymagające więcej wysiłku i większej mobilizacji. Przecież  to mężczyźni wiodą prym w tym całym artystycznym grajdołku, a ona  zawsze się mężczyznom bardzo podobała!. Zapewne jakieś nieżyczliwe „przyjaciółki” robiły jej „koło pióra”…..

Lilianna  często wiązała się z różnymi facetami z branży, którzy mogliby jej  pomóc ugruntować pozycję w zawodzie. Był wykładowca w filmówce, fotograf, scenarzysta,  choreograf, montażysta, kaskader, ale mimo tych znajomości, nadal nic nie wychodziło z tego, aby dostać rolę naprawdę na wysokim poziomie! Gdy dowiedziała się, że Zanussi szuka aktorów  do filmu „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową” postanowiła zawalczyć o udział w produkcji. Ostatecznie jeśli chodzi o przechodzenie przez drogi płciowe była  naprawdę doświadczona!. Przeszła nie jedną….Jednak,  było już za późno.  Wszystkie postaci zostały obsadzone.  Poza tym chyba  jednak  nie ta ranga….

Niedługo potem Lili otrzymała propozycje zagrania u innego cenionego reżysera. Była pewna, że szczęście  wreszcie jej dopisało!  Niestety wkrótce okazało się, że główną rolę otrzymała będąca świeżo po szkole teatralnej, debiutująca aktorka Lara Mazurek.  Podobno piekielnie zdolna!  Natomiast  Lili miała ponownie robić za tło……Wpadła w szał! Była coraz bardziej przygnębiona. Przyjeżdżała do domu rodzinnego i w łazience wypalała dwie paczki Marlboro Lights wypłakując się Matce w rękaw. Ojciec krzyczał „A nie mówiłem!”, po czym zostawał uciszany przez Matkę twardym „ Skończ z tymi  mądrościami!!

Wreszcie  pojawiło się światełko w tunelu….. Lili poznała mężczyznę,  o którym pomyślała, że tym razem zdecydowanie może  pomóc jej w karierze…… Był to komediopisarz.  Pragnął Lili bardzo….  Będąc  47-letnim  „napalonym” kawalerem postanowił wreszcie  ustatkować się i właśnie z nią  spędzić resztę życia. Jednak Lilianna  była za młoda, aby myśleć poważnie o zakładaniu „gniazda”.  Najpierw musiała zdobyć dobrą pozycję...Małżeństwo rozsypało się bardzo szybko, ale Lili zdążyła wykorzystać intelektualnie tego swojego męża (za przeproszeniem) frajera….. Materialnie nie miała szczególnie kogo wykorzystywać, bo okazało się, że komediopisarz był biedakiem……  Tworzył pod wpływem narkotyków i całą kasę  marnował  na prochy.  Zaćpał się i skończył na Cmentarzu Wawrzyszewskim w Warszawie.   Taka komedia……….

Po rozwodzie Lili prawie zupełnie przestała otrzymywać jakiekolwiek propozycje zawodowe. Telefon milczał…..  Nie była już tak ponętna jak na początku swojej drogi artystycznej. Musiała za wszelką cenę ratować tyłek!  No i uratowała.  Zawróciła w głowie bogatemu skoczkowi narciarskiemu, z którym postanowiła „wyskoczyć” na dłużej do Holandii, gdzie posiadał swoją „wypasioną” rezydencję z przepięknym ogrodem całym w tulipanach! Żyła w luksusie, ale niestety przy tym „korzystaniu z życia” stopniowo stawała się coraz bardziej zgorzkniała….Owszem dwa razy otrzymała mało ambitną, epizodyczną  rólkę w miernej produkcji, ale to wszystko.  Bardzo się nudziła. Mąż nie miał dla niej czasu. Dużo pracował. Ona też pragnęła pracować!  Pragnęła grać! Doskonalić warsztat aktorski. Chciała być artystką z prawdziwego zdarzenia, a nie jakąś aktorzyną zapchaj dziurę!.....W bogatym, pięknym salonie,  biła  głową w  mur, a dokładniej   w oryginalny obraz Vincenta  van  Gogha za miliony Euro.

Ze swoim  drugim mężem ( za przeproszeniem) kolejnym frajerem, również się rozwiodła. Musiała to zrobić, bo po tym jak doznał kontuzji podczas skoku narciarskiego na Mistrzostwach Świata  i  został sparaliżowany od pasa w dół, nie mogła z nim pozostać.  Nie nadawała się na  niańkę!  Była artystką, a nie pielęgniarką!.

W końcu stan psychiczny Lili  był tak nadwątlony , że postanowiła  na stałe powrócić do Kraju i  przypomnieć o sobie reżyserom.  Nic z tego…..Zapomniała lub nie dopuszczała do świadomości, że czas biegnie nieubłaganie.  W jej zawodzie  nawet krótki wypad z obiegu towarzyskiego jest niewskazany…. Co rok  szkoły aktorskie  kończą dziewczyny, które mają „parcie na szkło” i potrafią przebijać się łokciami. Konkurencja tylko czyha, aby wbić w gardło swoje kolorowe, doklejane szpony. ( czyt. TIPSY)  

Po powrocie z Holandii Lilianna  jeszcze jakiś  czas chałturzyła.  W końcu zrezygnowała z zawodu.  Anioł Stróż już od dłuższego czasu był zdecydowanie nie w formie…..Potem  opuścił ją na dobre, gdy zaczęła  swoimi zmiennymi nastrojami doprowadzać  go do szewskiej pasji!

Obecnie  Lili Szarota egzystuje za pieniądze  swojego drugiego, byłego męża, który jeszcze w trakcie ich małżeństwa przepisał jej cały swój majątek.  Jak widać nadal aktualne jest powiedzenie, że kobiecie  nie uda się zrobić z  mężczyzny frajera bez dużej pomocy z jego strony…..

Lili kariery nie zrobiła.   Rodziny nie założyła. Nie ma dzieci. Posiada tylko  świnkę morską i czarnego kota. 

 

Do d..y  taka robota….

 

KONIEC

A. Żuk

TAGI:
5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (ilość głosów 2)
Dodaj do

Ach!

Ach, Agnieszko, przez Ciebie musiałam się zalogować, czego wręcz nienawidzę, wrrr!

Ale niech Ci służy, howk.

Bo lubię Twoje pisanie. -> jasna cholera niech weźmie te kosmiczne przerwy między wersami! Sława chyba tłumaczyła co i jak, ale ja, jak to blondynka nie zajarzylam.

Sorry.

przebitka ;-)

Albo dużo w życiu przeszłam, albo mam urojenia, co czasami się zdarza w pewnych okolicznościach, ale widzę tu odbicie rzeczywistości, przezierające przekornie spod szarych liter ;-)

Może i ładnie, ale

Może i ładnie, ale koniecznie  muszę   popracować nad słownictwem................ :)))))

Pozdrawiam.

 

Agnieszko, jak zawsze .....

Agnieszko, jak zawsze ..... ładnie napisane ...  ))