view counter

Na marginesie pewnego (subtelnego) wywiadu

Nie trzeba być  kaznodzieją, ani innym moralizatorem by stwierdzić, że  w Polsce i świecie kryzysy małżeńskie to norma. Rozwody, śluby, śluby   i rozwody, związki partnerskie itp. Jest to szczególnie widoczne, za sprawą publikacji w ilustrowanych magazynach. Słyną z takiej życiowej optyki niektórzy celebryci, polityków nie wyłączając.

     Były jednak, i są, związki, które mogły zaimponować swoją trwałością    i w które wpisywała się miłość najpiękniejsza pod słońcem. O takim dorastaniu do wspólnego szczęścia, o jego pielęgnowaniu, a przede wszystkim o wzajemnym zrozumieniu mówiła w wywiadzie w radiowej „Trójce” Małgorzata Niemen.  Rozmowę – w ramach cyklu „Godzina prawdy” -przeprowadził ze słynną modelką znany dziennikarz Michał Olszański. To inter view było przykładem wspaniałego warsztatu radiowego, a jego zawartość prawdziwą ucztą dla ducha. Małgorzata i Czesław Niemenowie z całą pewnością nie życzyliby sobie, aby zakwalifikować ich do grona celebrytów. Mimo wszystko, przynajmniej w moim przeświadczeniu, termin ten nie pasuje do tych dwojga ludzi o duszy horyzontalnej. Nie pasuje choćby dlatego, że oboje byli ludźmi aktywnymi i skromnymi. Budowali związek zapoczątkowany przypadkowymi spotkaniami, które okazywały się potem zrządzeniem losu.

    „(…) Czasami jak rozmyślam sobie o tym wszystkim, o  moim życiu, o naszym wspólnym życiu, to tak generalnie dochodzę do wniosku, że fajnie,   że był i że ja miałam okazję być u jego boku- powiedziała  żona artysty. – Czasami jak rozmawiam ze znajomymi  właśnie to oni pod tym kątem  mówią: zobacz, jakie mieliśmy szczęście, że byliśmy w tym samym czasie i że te emocje, ta wrażliwość, jakoś do nas docierały. To było nam dane. To było wielkie szczęście”.

    Po wysłuchaniu tej rozmowy utrwaliłem w sobie jeszcze bardziej przekonanie o tym, że może być dobrze tam, gdzie najłatwiej zniszczyć dobro. Pani Małgorzata zdumiewa nie tylko urodą i piękną kulturą słowa, ale także dobrze pojętym rozumieniem roli żony zmarłego przed ośmioma laty pieśniarza i obecnej roli babci. I w tym wszystkim znajduje czas na studiowanie fotografii     i obowiązki związane z działalnością oficyn fonograficznych wydających lub wznawiających nagrania jej męża.

    Pamiętam  zdjęcia obojga publikowane w prasie między innymi na okoliczność KFPP w Opolu. Dobrze pamiętam. W ich oczach kryła się niekłamana  fascynacja.

   Przyjemnie, z nieukrywaną radością , słucha się takich rozmów. Rozmów,    w których wciąż jest obecny idol mojego pokolenia, człowiek głoszący własnymi i klasycznymi tekstami, także poetyckimi,  prawdę o Człowieku. I to jest aktualne po dziś dzień, zwłaszcza, że wciąż poddawani jesteśmy ideologii głupoty i tchórzostwa, które proponuje się w miejsce pozytywnych ideałów.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (1 głos)
Dodaj do

Pani Jolu, tak

   Dzięki za komentarz. To prawda. Kryzys trwałości związków ma się dobrze.  Powiem  Pani, że wiele małżeństw rozpada się , rzec by można, z przyczyn ekonomicznych, gdy np. jedno z małżonków wyjeżdża za granicę. My, oboje z żoną, mamy już pewien staż. Ona jest dla mnie najprawdziwszą perłą.Okruchy tej fascynacji zawarte są w niektórych moich wierszach.

   Państwo Niemenowie tworzyli związek godny naśladowania. Pozdrawiam - Henryk

utopia?!

Zazdroszczę wszystkim, którzy na wielkiej loterii życia wylosowali prawdziwą miłość...To takie rzadkie, jak niektóre ginące gatunki flory czy fauny!
Niektórzy nawet sądzą, że to utopia, jak Yeti czy UFO ;-)