view counter

O stanie wojennym raz jeszcze

Politycy, którzy swoje urazy osobiste przenoszą na grunt polityki nie powinni być wybierani na kolejną kadencję. Jednym z polityków, który nie uporał się ze swoimi uprzedzeniami i niespełnieniami  jest nasz minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Ostatnio znów powrócił do absurdalnego pomysłu zburzenia Pałacu Kultury i Nauki. Pomijam tu ogromne koszty takiego przedsięwzięcia i zarazem obojętność rządu wobec braku szpitali, przedszkoli i szkół. Pomijam także ewentualną bezdomność wielu wartościowych instytucji mieszczących się w Pałacu, łącznie z Polską Akademią Nauk i uczelniami prywatnymi, z cenną Wszechnicą Polską włącznie – o ile doszłoby do zburzenia Pałacu. Szkodliwość takiego pomysłu wiąże się także i z tym, że funkcjonują w Pałacu teatry. Służy on społeczności nie tylko Warszawy. Trzeba mocno podkreślić, że w Pałacu są piękne sale wykładowe, że podłogi i ściany są zrobione z drewna – a nie z tworzyw sztucznych. Nikt ze zburzenia Pałacu nie odniósłby korzyści. Być może jedynie ci, którzy pracowaliby przy wyburzeniu, a potem dowiedzielibyśmy się o aferze.

Również urazy osobiste przenoszą na sprawy publiczne ci przesyceni nienawiścią politycy, którzy nazywają stan wojenny przestępstwem i nazywają tych, którzy wprowadzili stan wojenny „grupą przestępczą”. Pomijam tu, że odwołują się ci pałający nienawiścią i chęcią odwetu do wartości chrześcijańskich. A jest to nie do pogodzenia. Tak dziwnie się składa, że owa rzekoma grupa przestępców była honorowana przez rządy innych krajów, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi i Janem Pawłem II, który dla polityków żądnych „krwi” jest niepodważalnym autorytetem. Pomijam też, że to właśnie politycy określani w Polsce mianem grupy przestępczej doprowadzili do okrągłego stołu. W takim razie konsekwentne byłoby oskarżenie na przykład Michnika, czy Wałęsy o to, że zasiedli przy wspólnym stole z „przestępcami”. Konsekwentnie, powinno się unieważnić wszelkie umowy zawarte przy okrągłym stole oraz wyrosłą z tych porozumień Konstytucję RP.

Powinno zaskakiwać opinię publiczną milczenie Tadeusza Mazowieckiego – określanego jako autorytet moralny – wobec oburzających zarzutów w stosunku do generała Jaruzelskiego i Jego otoczenia. Ale trzeba też pamiętać, że Tadeusz Mazowiecki nie przyznaje się do tego, że był zastępcą Bolesława Piaseckiego w PAXie i że zdradził tę organizację tworząc Stowarzyszenie „Więź”. Warto by jak najwięcej osób wiedziało o tym, że w piśmie o tej nazwie Mazowiecki szerzył poglądy personalisty chrześcijańskiego Mouniera oraz doprowadził do przekładu jego dzieł na język polski. Otóż Mounier dokonał syntezy poglądów ekonomicznych Marksa z etyką chrześcijańską, a więc wyraźnie twierdzi, że własność prywatna jest źródłem wszelkiego zła i niesprawiedliwości. Nakłania do przekształcania jej we własność wspólną. Nasuwa się retoryczne pytanie jak to się stało, że Tadeusz Mazowiecki został uznany jako autorytet, bowiem konformistycznie od 1989 roku stał się rzecznikiem własności prywatnej.

Wracając do stanu wojennego, oczywistym faktem jest, że wojska radzieckie stacjonowały nie tylko w Polsce, ale także na granicy z Czechosłowacją i NRD, gotowe do użycia siły. Kukliński dezerterując powiadomił o sytuacji Stany Zjednoczone. Amerykanie wiedzieli więc od niego o przygotowaniach do staniu wojennego. Ponadto Amerykanie milczeli w czasie wizyty wicepremiera Zbigniewa Madeja w Waszyngtonie, w dniach 6-9.XII.1981. To milczenie było swoistym sygnałem.

Najwyższy czas, by odejść od ocen politycznych, to znaczy by nie traktować ocen stanu wojennego jako pretekstu dla walki o władzę. Najwyższy czas, by nie oceniać go z punktu widzenia interesów partyjnych i korzyści, którą dla grupy osób przynosi negatywna ocena decyzji Wojciecha Jaruzelskiego.

Twierdzę, że żenujący i oburzający proces prowadzony przeciwko decydentom stanu wojennego ma przede wszystkim na celu odwrócenie uwagi od wad demokracji i kapitalizmu, który nieoczekiwanie został wprowadzony w Polsce w 1989 roku. Zostaliśmy oszukani, bowiem Solidarność obiecywała poprawiony socjalizm a nie system wprowadzający biedę, nieznane wcześniej bezrobocie, czy brak ochrony ludzi chorych. By ujawnić grozę stanu wojennego manipuluje się obrazem PRL przemilczając zdobycze socjalne tego okresu oraz rozkwit przemysłu, który przez ostanie dwadzieścia lat został zniszczony.

Trzeba podkreślić, że negatywne opinie o stanie wojennym głoszą także ci, którzy chcą w ten sposób zamazać swój udział w budowaniu PRL. Faktem jest, że stan wojenny nie dopuścił do przelewu bratniej krwi, że nie doszło do wojny domowej. Faktem jest także, że nie została dopuszczona interwencja wojsk Układu Warszawskiego. Na pomoc państw zachodnich nie mogła Solidarność liczyć.

Negatywne oceny stanu wojennego są wypowiadane ahistorycznie, to znaczy czynione z punktu dzisiejszego widzenia. Przekonują one tych, którzy nie żyli w tamtych czasach lub byli wówczas dziećmi. Nieuczciwość polega na tym, że manipuluje się nauczaniem historii wpajając młodzieży stronniczą interpretację tamtych wydarzeń.

Są osoby, których osobiście stan wojenny dotknął, ale umieli doznane urazy w sobie „przerobić”. Byłam świadkiem kilka lat temu historycznego spotkania w życzliwej atmosferze Krystyny Sienkiewicz – działaczki opozycji solidarnościowej – z Jerzym Urbanem. Może warto dodać, że generał Jaruzelski wydał rozkaz internowania nie tylko działaczy Solidarności, ale także na przykład Edwarda Gierka i kilku osób z KC PZPR. Wprowadzeniu stanu wojennego towarzyszyła milcząca aprobata Kościoła; Prymas Glemp nawoływał społeczeństwo do spokoju i poddania się koniecznym restrykcjom.

Dodam na zakończenie, że moja pozytywna ocena działań generała Jaruzelskiego jest o tyle obiektywna, że mam status osoby pokrzywdzonej, wydany przez Sąd Lustracyjny.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (ilość głosów 2)
Dodaj do

Coś czuję głębszy podtekst w

Coś czuję głębszy podtekst w komentarzu Dariusza... z dwojga złego lepszy Urban? :)

Panie Dariuszu

Panie Dariuszu, dzisiaj nie jest w modzie wypowiadanie się kulturalne.
W ogóle nie jest w modzie szlusowanie do kulturalnych. Raczej odwrotnie.
Wartości duchowe, ideowe czy moralne także nie mają znaczenia. Zresztą te ostatnie określa wyłącznie szmal.
Jak Tadeusz zauważył, stało się strasznie: tgo, kto dostrzega błędy Rządu obwołują moherem; kto krytykuje prezesa Kaczyńskiego, nazywają za....m wykształciuchem; kto nie akceptuje hipokryzji Kościoła - zdeklarowanym komunistą. Aż dorwą się do przodków i z ojca zrobią pezetpeerowca, z dziadka esesmana, z pradziadka sanacyjnego sprzedawczyka, z pra-pra- miłośnika cara, z pra-pra-ra warchoła, bo w RP (obojętne której) zawsze można było przypiąć jakąś łatkę. Nawet i Gwiazdę Dawida, choć nikt z rodziny nie miał nic wspólnego z judaizmem.

Polak czuje się dowartościowany wtedy, kiedy posiada wroga i szabelkę w garści. Jeśli wroga nie znajdzie na zewnątrz, to poszuka wewnątrz. Również pośród najbliższych. Bo nie jest ważne jaki i skąd ten wróg, byle był. Dopiero wtedy się konsolidujemy, zaczynamy myśleć podobnie, działać wspólnie i wzajemnie pomagać na wszelkie możliwe sposoby.

I myślę, że wszyscy potrafiący analizować beznamiętnie i neutralnie, podzielają zdanie Pani prof. Marii Szyszkowskiej, której bardzo dziękuję za odważny artykuł, jak również i za to, że link do niego mogę rozesłać wszystkim nieodurzonym nienawiścią.

Poruszyła Pani coś, co wielu

Poruszyła Pani coś, co wielu publicystów i polityków nie dotyka  z obawy o nieprzyjemny zapach.:)

Jeżeli chodzi o mnie, to nie protestowałbym, gdyby zamiast - z bożej łaski posła  Niesiołowskiego - znalazł się w Sejmie Jerzy Urban. Ten przynajmniej wyraża się kulturalnie

 

 

Tak sobie myślę?

Osobiście jestem, w oparciu o obserwacje własne przekonany, że "Stan Wojenny" uchronił Polaków od "Wojny Domowej". Dzisiaj - jak Pani Maria mówi - wielu nastawieniem wrogim do twórców stanu wojennego podbudowuje się politycznie. Jestem także przekonany, że wrogowie Polaków, dzisiaj zapierający się interwencji zbrojnej, także wykorzystują stan wojenny do swoich, niecnych celów. Im na rękę, jak Polacy się żrą.

A tak - z głupia frant - chciałem zadać Polakom pytanie. Czy dzisiejsi "włodarze" mają moralne prawo - po dopuszczeniu do tylu wypadków, w których zginęli Prezydenci Polski i wielu działaczy politycznych i wojskowych - do rozliczania ludzi, którym nie można winy udowodnić?

Niech się MSZ odwali od Pałacu Kultury. Czy za mało jeszcze naniszczyli? Stalin mordował Polaków - to prawda. Ostatecznie nie był  przyjacielem przedwojennej Polski. Ale też jest prawdą, że to Stalin odtworzył dzisiejszą Polskę. Zachodni alianci nawet by nie mrugnęli, jakby Polska mieściła się w granicach dawnego Księstwa Warszawskiego. Pogmatwane są nasze losy i Polacy też się do tego pogmatwania przyłożyli i to bardzo.

Czy to z dobrobytu w dzisiejszej, wolnej Polsce? "Zaledwie minionej doby aż pięć osób zmarło z powodu wychłodzenia organizmu, a od czwartku życie przez niskie temperatury straciło już 21 osób"

http://www.fakt.pl/Mroz-nie-odpuszcza-zamarzlo-juz-21-osob,artykuly,144348,1.html

 

 

A ja jestem rozdarta na pół ,

Jestem rozdarta na pół , bo choć żyłam w PRL i jego wszystkie niekwestiowane plusy pamiętam ... i wiem , że po 1989 r zniszczono wartości piękne ... to stan wojenny wywołuje we mnie wspomnienia trudne ... Wciąż nie wiem  (wobec sprzecznych głosów historyków ) jaka była sytuacja w kraju na chwilę przed stanem wojennym . Wiem, że np. w Czechosłowacji , była wielka czujność ze strony Policji czeskiej i każdy  , kto tylko próbował przenosić na grunt tego kraju jej idee , był w ciągu 24 godzin eksportowany w kajdankach do Polski ... Tu czujność wykazywali sami Polacy, którzy prawdopodobnie donosili na siebie...

To znaczy, ze sąsiedzi bacznie nas obserwowali i wcale nie przyklaskiwali naszej Solidarności .... no, chyba że NIEMCY , oni z triumfem zburzyli berliński  MUR ...

W czasie stanu wojennego ludzie emigrowali z kraju ... byłam jedną z nielicznych osób, które w czasie stanu wojennego wróciły  do Polski ...  dla mnie było to dużym zaskoczeniem,  gdy bez problemu wyjechałam w stanie wojennym z kraju do pracy za granicą, ale spokojniejsza o losy rodziny ... zawiozłam też informacje tym tysiącom ludzi, którzy bali się powrotu ... A to znaczy, że nie panował wtedy aż taki zamordyzm jaki wiele osób stara się wmówić... np. jeździłam pociągiem bez przepustki do moich rodziców pod Warszawą / nikt tego nie kontrolował / ... To był okres Świat Bożego Narodzenia.... może stan wojenny miał swoje różne oblicza i w tym okresie nieco zelżał ... ? ...

Artykuł znakomity.... bo np. nie wiedziałam o T. Mazowieckim , który był /jest  autorytetem solidarnościowym.... a tu proszę, jak na potrzeby czasu, można zmieniać poglądy ...

Nt pomysłu pana Sikorskiego już się wypowiadałam....  powiem tylko....... ci panowie zburzyli tak wiele,  teraz chcą dokończyć dzieła niszczenia , akurat przypomniał im się PKiN . Mam nadzieje, że tym razem ludzie są mądrzejsi i nie dadzą się "matołkom" kupić... Zgadzam się z wnioskami w artykule, co do obecnej sytuacji, powiem mocniej - pod wieloma względami /ekonomicznie i społecznie/ okres obecny jest zbrodniczy, a wielu polityków , dyrektorów przedsiębiorstw ( które doprowadzano do upadku ) powinno zasiąść za ten stan na ławach sądowych... Zniczono kraj , zniszczono przemysł , zniszczono naród ( jednostki zdolne wyemigrowąły z kraju) ....to gospodarka typowo rabunkowa ... 

Nie trzeba trzymać pistoletu w ręku, by zniszczyć dzieło narodu... naszą ezgzystencję, egzystencję narodu tworzą wydarzenia ale też decyzje, które mają miejsce na przełomach lat.