Tęsknota za "magicznym okiem"
| Grymuza, pon., 01/02/2012 - 09:39
Najpierw w domu było radio przewodowe. „Jedynka” przez z całą dobę z „Podwieczorkiem przy Mikrofonie”, „Zgaduj Zgadulą” Wacława Przybylskiego i Andrzeja Rokity, „Matysiakami”, „Jezioranami”, „Popołudniem z Młodością” i godzinnym niedzielnym programem Rozgłośni Harcerskiej. Przy „Podwieczorku przy Mikrofonie” degustowaliśmy przepyszne rogaliki z dżemem wypiekane zawsze w sobotę przez mamę. Gdzieś w międzyczasie pojawiło się radio „Pionier”, na którym mój nieżyjący dziadek słuchał każdej niedzieli wspomnień generała Mariana Kukiela, a o 14.00 – transmisji mszy św. z polskich kościołów w Monachium lub Londynie.
Pionier migał filuternie „magicznym okiem”
„Pionier”, pomimo pisków w krótkofalowym eterze, migał filuternie „magicznym okiem”. „Sonata”, którą kupił ojciec, także miała zielone „oko magiczne” i możliwość odbioru nowo uruchomionego programu III Polskiego Radia. Radio towarzyszy mi od dzieciństwa. Najbardziej wspominam wolnoeuropejskie „Rendez – vous o szóstej dziesięć” z Januszem Hewelem, Janem Tyszkiewiczem i Barbarą Nawratowicz. To była wyborna audycja muzyczna z utworami takich artystów jak Sandie Show, Marino Marini, Salvatore Adamo, Janis Joplin, Dalida, Presley, Rolling Stones, Dave Dee Dozy Miki Beaky and Teach, Frank Sinatra, Aretha Franklin itp.
BBC Pop Club
Jestem dumny z przynależności po dzień dzisiejszy i członkostwa w BBC Pop Clubie, któremu szefuje nadal legendarny Cliff Richard (na pierwszej fotografii na okładce miesięcznika „London Calling”).
Kocham Radio. Kocham tę magiczną skrzyneczkę, która z „kryształka” i superheterodyny przerodziła się w konstrukcje oparte na układach scalonych i nie tylko. Darzę wielką atencją Radio jako instytucję. Wszak w swoim zawodowym doświadczeniu zapisałem także pracę w Radiu Rzeszów, współpracę z RWE Incorporated oraz aktywne kontakty z BBC i Radiem Kanadyjskim.
Z miłości do Radia
Radio to moja wielka miłość. Towarzyszy mi nadal przez całą niemal dobę. Gromadzę stare, sprawne i niesprawne, radioodbiorniki oraz współczesne miniaturowe radyjka. No cóż, czego się nie robi pielęgnując i rozwijając hobby kolekcjonerskie.
Ja po prostu kocham Radio…
(1 głos)









Dziękuję Pani Jolu
Dziękuję za zauważenie moich reminiscencji. Ten odbiornik, o którym Pani pisze (lampowa superheterodyna) jest bardzo podobny do modelu "Stolicy" i mojego radia "Sonata". Prawda, że piękne są te imponujące skrzynki. Pozdrawiam - Henryk
Tatry 3281
Panie Henryku, dziękuję za przypomnienie! Radiem mojego dzieciństwa był odbiornik Tatry 3281.

Faktycznie mrugał do mnie wieczorami magicznym zielonym oczkiem, podczas gdy ja słuchałam przede wszystkim bajek dla dzieci, ale "Podwieczorku przy Mikrofonie" również!
Ale mi się nostalgicznie zrobiło...