Rzym - wieczne miasto. 80 tyś zabytków o których wspominają przewodniki to ilość na której poznanie nie wystarczy kilku dniowa wycieczka. To miasto , które jest pomnikiem starożytności. Dajesz krok w przód , w tył i nie wiesz czy nie stoisz na czymś starożytnym, lub przez nie podnisosłeś z ziemi antyczny kamień.
Zwiedzając Rzym trzeba koniecznie poświęcić choć kilka chwil na Koloseum - mocno zniszczone, raczej rozczarowuje, Panteon - świątynia poświęcona wszystkim bogom, obecnie przerobiona na kościół pod wezwaniem św. Marii od Męczenników. Dające cień kolumny są schronieniem dla wielu zmęczonych turystów, którzy przesiadują pod Panteonem zbierając siły na dalsze wędrówki. Warto też skierowac się ku Hiszpańskim Schodom. Szczególnie piękne są wiosną, mienią się wtedy wszelkimi kolorami tęczy - to efekt naturalnego piękna kwiatów sprzedawanym przez ulicznych handlarzy.
Panu Czesławowi Janikowi
Panu Czesławowi Janikowi bardzo dziękuję za piękne zdjęcia Rzymu. Jeszcze nie wszystkie wstawione , mam nadzieję uporać się z tym dziś wieczorem :) Galeria robi się bogata :)
Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu - I słusznie!
Ktoś kiedyś powiedział, że żeby mieć jakiś pogląd na włoski renesans, trzeba koniecznie - jak encyklopedię - mieć pod ręką "Żywoty najsławnieszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów" Giorgio Vasari'ego (polskie wydanie całości liczyło 12 tomów). Dlaczego o tym mówię? Otóż wydaje mi się, że żeby jako tako obejrzeć Rzym i dwóch lat będzie mało.
Kościoły - dla Polaków najważniejsze - a każdy to perełka sztuki! I nie chodzi tu o te najważniejsze - pięć bazylik papieskich, poczynając od św. Piotra a na Santa Maria Maggiore kończąc. W kościołach, obok przebogatych fresków, malowideł, rzeźb są też katakumby - te najsłynniejsze u św. Sebastiana za Murami, ale są i inne, np. św. Cecylii.
Poza kościołami pałace, kamienice renesansowe - prawie na każdym kroku ocierami się o coś zabytkowe; jak nie renesans, to starozytność..., a i ze sztuką współczesną wartoby się spotkać.
Starożytność to nie tylko muzea, to nie tylko znajdujące się obok siebie ruiny Amfiteatru Flawiuszów, Palatynu, Kapitolu, Forów cesarskich i Forum Romanum. A np. takie termy: Trajana, Dioklecjana czy Nerona, a Monte Testaccio, Piramida Cestiusa, Teatro Castrense, no i mury obronne, w które na niektórych odcinkach włączano akwedukty - na nie też należałoby zerknąć okiem.
Dla porządku, dzisiejsze dzielnice rzymskie mają te same oznaczenia, które były w starożynym Rzymie - regio I, regio II, ... Regio XIX itd.
Mógłbym tak długo, ale nie o to chodzi. Książki nie będę pisał. To, co powyżej powiedziałem, ma tylko uzmysłowić, że żeby poznać Rzym kilka dni to jak kilka kropel deszczu, którym udało się wpaść przez otwarte okno do mieszkania podczas ulewy stulecia.